Po raz pierwszy łapiąc falę, jedna kobieta uważa, że Bliss równoważy na desce surfingowej podczas surfowania do Nirvany.
Oprócz fali zrywających siedzę zrównoważony na desce surfingowej, gdy moje stopy powoli uruchamiają ciepłe wody Pacyfiku. Ocean puchnie wznoszą się, a potem delikatnie podnoszą moje ciało, gdy toczą się w kierunku brzegu. Jest wcześnie, niedługo po wschodzie słońca, a ja jestem zwabiony na ten okoń dzięki Jessice, moim trenerze surfingu i nauczycielce jogi na tydzień. Ostatniej nocy, podczas kolacji, mówiła z szacunkiem o tej wyjątkowej, magicznej porze dnia dla surferów i kathartycznej radości pływania na porannym morzu. I tak samo zręcznie, jak poprowadziła mnie do Savasany w porannej jodze, dostałem się do zbadania mistycznej porannej surfingu.
Więc oto jestem, nowicjusz zbliża się w pobliżu przerwy w rafie na oszałamiającej zatoce półksiężycowej w Meksyku. Oddycham głęboko, a potem uśmiecham się na odrobinę surferów i rytm obrzęków. Pochylając się, by położyć się na moim brzuchu, pozycję niejasno przypominającą psa w górę, kiwam głową syreny ozdobionej przez deskę surfingową, spoglądam na nadjeżdżającą falę i zaczynam wiosłować.
Czasami to łapię. Wiele razy nie. Tak czy inaczej, jest to ekscytujące i coraz bardziej pamiętam o fali. Jeśli mam rację, niewiarygodna energia przenosi mnie do przodu, aby wyskoczyć na jazdę kręgosłupa. Równie prawdopodobne, że przewrócę się i zmagam się w bulgoczącej wodzie dla mojej deski i dna bikini, które mogły spadnie na moje kostki. Jutro rano, po niezliczonych dzisiejszych przejażdżkach, będę niezmiernie wdzięczny za regeneracyjne moce jogi.
To jest Las Olas, sira surfingowa Nirvana położona w małej wiosce rybackiej na północ od Puerto Vallarta. Jeden tydzień tutaj jest lepszy niż jakikolwiek obóz letni, który pamiętasz. Tutaj ćwiczę jogę wysoko na wzgórzu w dżungli i spędzam dni na uczeniu się surfowania, a jednocześnie łącząc się z moimi innymi surfistami. Dzielimy się długimi śniadaniami rano, popołudniowym odcieniem w rustykalnym i ujmującym klubie Casita oraz wieczorne próbki lokalnych faworytów, takich jak grillowane ryby i krewetki Diablo. W nocy rozbijające się surfowanie uśpiło nas do spania w naszych chwalebnych nadmorskich zakwaterowaniu.
Dni surfowania w Las Olas są ugruntowane w jodze-delikatna i satysfakcjonująca poranna praktyka, która rozciąga się, kojarzy i centra zmęczone wiosłem ciała i umysły. Nie trwa długo, aby uświadomić sobie, że joga i surfowanie dzielą wspólne wątki, zarówno duchowo, jak i fizycznie. Chociaż złapanie fal lub nauczenie się nowej pozycji może potrwać dużo czasu, obie praktyki pozwalają na dużą przestrzeń do kontemplacji, skupienia i świadomej równowagi. Obaj dowodzą pełną obecnością fizyczną i duchową. Oba mogą być transformacyjne i wzniosłe. I mają znaczącą prostotę sprzętu.
Oczywiście wskazówki guru są niezbędne, niezależnie od tego, czy jeździsz falem, czy uderzasz Asany. Trenerzy surfingu Las Olas są niezwykłe. Ich delikatne głosy, opiekuńcze sposoby i mikroustroje zmieniają wiele trudnych fal w gładką, jedwabistą jazdę. A ich wgląd pielęgnuje świadomość ciała i świadomość zmieniających się kształtów fal i energii wody wokół nas.
Jako kobiety, które czynią jogę staje się wewnętrzną częścią swojego życia, ci odważni trenerzy surfowania są szczerymi pisklętami surferów uczciwych (ponieważ laska jest tak z dumą mówią)-podobnie jak Lizzie, nieuprzejmie zabawni Australijczycy, który utrzymuje nas w grafikach i dobrej formie, przypominając nam, wszystko o byciu fajnym, prawda?
Prywatne lekcje surfowania dają nam pchnięcia bonusowe (takie jak koła treningowe do wiosłowania w fali) i zwiększenie pewności siebie. Paddle, wiosło, wiosło, pchnięcie… To takie samo wspaniałe uczucie, jak gdy twój instruktor jogi pomaga ci z dodatkowym skręceniem w trójkącie lub podciągnięciem w psiego psa. Z delikatnym pchnięciem trenera, dowiaduję się, jak powinno się czuć złapanie fali - a następnie zdecydować się na przejażdżkę. Z wody kliniki desek surfingowych uczą nas o woskowaniu naszych tablic, fizyki płetw oraz o tym, jak nie popełnić kardynalnego grzechu nie chłodnego grzechu przywiązania deski surfingowej do dachu samochodu z płetwami skierowanymi do tyłu.
W Surf Camp, gdzie kobiety w każdym wieku, kształtów i rozmiarów zyskują umiejętności, pasję i pewność siebie, by wytrwać w prawdziwym surfowaniu, joga jest dodatkowym błogosławieństwem. Jesteśmy obolałe prawie wszędzie, ale joga utrzymuje nas skupione, silne i zwinne. Jessica prowadzi praktyki jogi, które przekręcają, rozciągają i wydłużają nasze ciała. Są to sesje regenerujące, lecznicze, z pozdrowieniami słońca, które nas rozgrzają i ułatwiają szeroką siłę fal, które spotykamy każdego dnia. Jej prosta rada wzmacniająca nas przypomina nam podejście do życia z poczuciem humoru i przekonania - aby być szczęśliwym.
Fale to prosty, piękny dar natury. Łapanie ich wymaga jednomyślnego skupienia i podwyższonego połączenia z otoczeniem. Równoważenie na desce surfingowej jest tak trudne, jak znalezienie centrum w pozycji stojącej. Na początku trudno jest znaleźć; Ale w końcu wiesz, gdzie to jest. Surfing sprawia również, że jesteś bardzo świadomy energii i przepływu wody. Podobnie jak jogiczny oddech, energia i przepływ powinny być wykorzystane z pełnym potencjałem.
W syku fal dostroję się do energii wokół mnie. Zamiast wiosłować na niego mocno, powoli uczę się integrować własną moc fizyczną z przepływem wody. Kiedy wstaję na desce surfingowej, błogo jadąc nawet na najmniejszych falach przez krótką chwilę, to czysta radość - i smak oświecenia.
Zobacz także Wybierz własną przygodę: 5 sportu na świeżym powietrzu dla joginów
„aktualna moda na garnitury męskie”
O naszym autorze
Jennie Lay jest niezależnym dziennikarzem, który mieszka i pisze z jej nieruchomej kabiny w pobliżu Steamboat Springs w Kolorado. Pisze o środowisku, ochronie gruntów i przygodach z podróży. Jej historie pojawiły się Wiadomości o wysokich krajach , Magazyn narciarski , I Paddler .














