Nasze dłonie wcisnęły się w igły sosnowe, zimne i wilgotne ze śniegu, które stopiły się dwa dni temu.
Ziemia przez twoje palce, moja siostra, Walkie-Talkie, powiedziała nam, gdy z ciepłych śpiworów wyłoniło się więcej wędrowców i wyruszyło na zbocze, aby dołączyć do naszego kręgu psów w dół.
Jeśli odczuwasz presję na nadgarstkach, zatrzymaj się i zrobisz sobie przerwę, Sis kontynuowała. Teraz wyobraź sobie energię promieniejącą z ziemi przez ramiona. Łokcie przy uszach, ramię w plecy.
Zadowolony z naszego rosnącego zespołu, przyjąłem pozę kawy, kucanie i popijając nieustanną brązową wodę z rozszerzalnego gumowego kubka, który później zostałby zatrzymany z powrotem do płaskiego okręgu, jak złożony wentylator papierowy, zanim zostałem wrzucony do mojego plecaka.
Dopiero wczoraj moja siostra i ja wstaliśmy ze słońcem, wsunęliśmy plecaki, uderzyliśmy w pasy w talii i wędrując w chłodnym odcieniu rododendronów i wysokich szaro-zielonych sosnach wzdłuż Szlaku Appalachów. Wczesnym popołudniem podsumowaliśmy Mountain Springer i kontynuowaliśmy około trzech mil do schroniska Stover Creek.
Tego wieczoru kemping był pełen aktywności, gdy turystowie wbili namiot w ziemię za pomocą skał i wstrząsnęli śpiworami, po czym położyli je na deskach podłogowych w sosnowej deski. Moja siostra i ja osiedliliśmy się na stronie, która została nieco usunięta z zgiełku, podziwiając naszą nowo nabytą nieruchomości. Zadrapanie brudu miało drzewne rośliny, na których moglibyśmy pochylić nasze bieguny turystyczne i upadły pnia drzewek, w którym moglibyśmy siedzieć, rozmawiać, gotować, pisać i opowiadać historie o duchach.
Kilka miesięcy wcześniej Sis i ja osiedliliśmy się w porannej i wieczornej treningu jogi podczas wędrówki po krętym szlaku, który splatał wzdłuż granicy Karoliny Północnej i Południowej. Było znacznie bardziej płaskie niż szlak Appalachów, ale potrzebowaliśmy gruntu treningowego.
Nawet bardziej niż strome skaliste podjazdy, potrzebowaliśmy wytrzymałości i determinacji. Musieliśmy nauczyć się dyskomfortu i akceptacji brudu, potu i chodzenia. Odkryliśmy, że potrzebujemy również naszej praktyki jogi. Podczas gdy inni wędrowcy spędzili się rano, moja siostra i ja byliśmy silni i gotowi dość odbijać się na szlaku.
Tej nocy, gdy zmierzch usiadł na kempingu schroniska Stover Creek, Walkie i ja rozciągnęliśmy ramiona w kierunku nieba w Urdhva Hastasana (górska pozycja z podniesionymi ramionami.) My kolej, a ja uprowadziłem nas delikatnie przez postęp, który zabrał nas z nieba na ziemię, zanim wróciłem do górskiej pose. Jak wyżej, więc poniżej. Oddychanie i poruszanie się po zimnym górskim powietrzu wydawało się aktem czci, modlitwą. Wydawało się, że gumowe podeszwy naszych trampek uderzyły i odepchnęły czerwoną glinę Gruzji przez cały dzień.
Dziękuję, szlak.
Wróć do górskiej pozycji
Gdy noc spadła w Stover Creek, obozowicze skulili się w namiotach. Pasek przeniknął, jak mgła, która wkradła się po ziemi.
Powinieneś je zbudować ogień, moja siostra mnie szturchnęła. Nie chciałem wkraczać w jakąkolwiek atmosferę, która została ustanowiona przed naszym późnym przybyciem, ale moja siostra upierała się. Prawdopodobnie są samotni. Wyglądają tak młodo, że są daleko od domu. Może zastanawiając się, co do cholery robią tutaj.
Podczas jej szturchania zacząłem zbierać patyki o wszystkich rozmiarach tak dyskretnie, jak to możliwe, i gromadzić je w pobliżu ogniska. Wdzięczna dziewczyna spojrzała na mnie dużymi ciemnymi oczami, pytając, czy może pomóc. Emma przyszła sama z Bostonu i niedawno ukończyła studia licencjackie. Nie mogłem sobie wyobrazić, jak grit wymagał jej latania przez cały kraj i znalazł się na backwoodach w Gruzji, zaczynając samotnie na szlaku Appalachów.
Wdzięczna Emma i moja siostra również złapali kolejnego wolontariusza, młodą kobietę z Nowego Jorku, cicho i poważnie z jej długimi, blond włosami wycofanymi z jej twarzy i zajął usta. Poszli, aby zebrać wiązki drewna. Słyszałem, jak gadają na odległym wzgórzu, gdy zacząłem budować architekturę niezbędną do nakarmienia pożarów.
Czy robiliście jogę wcześniej? - zapytał młody mężczyzna, gdy usiadł w pobliżu. Chciałem do ciebie dołączyć, ale nie chciałem się wtrącać.
Zrobimy jogę rano, jeśli chcesz do nas dołączyć, powiedziałem im. Poszukiwalibyśmy firmy.
pomysły na tatuaże na dłoniach
Ciepło ognia powoli stopiło się dziwność siedzenia w cichym lesie. Nieśmiałe wstępy stały się opowieściami o codziennej wędrówce, roślinach widziały, i podzieliły się nadziejami na szpiegowanie czarnych niedźwiedzi podczas wędrówki.

Ledwo entuzjazmu autora dotycząca potencjału wykrywania niedźwiedzi. (Zdjęcie: Daneen Schatzle)
Dla mojej siostry i mnie joga i piesze wędrówki tworzą święte koło. Jak oddech i ruch. Lub ci wirujące derwiszy z jedną ręką podniesioną w kierunku niebios i jedną dłonią otwartą na ziemię poniżej. Podobnie jest od tropu utraconego turysty wędrującego w kółko, wracając do tego samego miejsca w kółko. Wydaje się, że ludzie nie mogą poruszać się w prostych liniach, bez względu na to, jak bardzo się staramy.
Blue Blaze to potoczny termin używany przez turystów do opisania wędrówki z wyznaczonego szlaku. Objazdy do źródeł wody i schronisk są często naznaczone drzewem noszącym niebieską próbkę farby, niebieski blask. Czasami jednak termin ten ma obraźliwą konotację, sugerując, że turysta nie podąża przed nimi szlaku.
Może trekkers potajemnie uraziło surowe okoliczności, które konfrontują nas, gdy się zgubimy, zbliżając się tak daleko od naszych samokreślonych szlaków. Czasami musimy podwoić się i ponieść część szlaku, którą bezmyślnie pominęliśmy lub celowo pominęliśmy, lub którego lekcje zostawiliśmy, gdy uznaliśmy je za konieczne.
Nazywany przez innych grzechu oryginalnego przez innych i zwierzęcy, to meandry do iz powrotem, między różnymi etapami życia, oznacza, że każdy podróżnik przybywa, kiedy to zrobi. I mogą przybyć wiele razy. Wracamy, aby pamiętać, o czym zapomnieliśmy, aby uwolnić symetrię równowagi, elastyczności i siły. Kiedyś mnie to frustrowało bez końca.
Wróć do górskiej pozycji.
Przestrzeń między
Tego ranka w schronisku Stover Creek znalazł moją siostrę otoczoną naszymi nowymi przyjaciółmi turystami, przyciągniętej na psa w dół, delikatnie mrucząc słowa w mgłę. Podobnie jak my weszli do tego wiru w lesie, krótko przestając być pielęgniarkami, nauczycielami, księgowymi i dawnymi tożsamościami, które zostały zastąpione nazwami szlaków. Gracful Emma. Nowy Jork. Botanik.
Las był całkowicie nieprzewidywalny, jak życie, ale bardziej. Gdy zapuściłeś się w rozległą, szaro-zieloną Appalachię, nie było żadnych informacji, co stanie się z tobą dalej. Ale by się to przydarzyło i nie byłoby tego zatrzymania.
Przed jogą spędziłem większość dni w szalonym ruchu, próbując powstrzymać moje myśli. Rozwiązanie mojej duszy w jakikolwiek sposób - ciągłość, cichy, oddech - był niebezpieczny dla moich niespokojnych myśli, które chciały jeździć i obracać się wszelkiego rodzaju zmartwieniami.
Walczyłem przez te początkowe chwile oddechu przed ruchem. Mój płytki oddech bał się odbyć podróż aż do mojego żołądka i wypełnić tę przestrzeń. Poczuj tę przestrzeń. Przez kilka pierwszych chwil cierpiałem, czekając na ruch, pragnąc dojść do moich obaw, nie uznając ich. Był to wieczna pozycja dla mojej duszy, wygrywając mój brzuch daleko od wirujących uczuć poniżej.
Woods miał dla mnie ten sam intensywny niepokój. Więc nadal. Tak cicho. I tak ekspansywne, z drzewami wysoko i przestrzenią odsuną się od mnie. Mały ja, mały ssak, stojący w lesie.
Wędrówki było w porządku, poruszanie się było w porządku. To były trudne momenty. Negatywna przestrzeń pomiędzy krokami, gdy położyłem jeden tenisówka przed drugim. Pomiędzy słowami zawieszonymi w powietrzu. Pomiędzy krokami znajdowałem się miejsce, w którym upadłem. Przestrzeń między oddechami była miejscem, w którym traciłem powietrze. Chciałem wyrzucić przestrzeń.
Uczucia są naszą farbą - nasz niebieski blask. I w moim brzuchu było tak wiele uczuć i zmartwień. Chciałem je wyrzucić, gdy uznałem je za niechlujne i wykonać precyzyjny plan z linijkami i prostymi liniami. Następnie nazwij to dniem.
My, który mimo to rozciągał się i oddychał, zwróciłem moją uwagę na moje szybkie myśli rowerowe. Gdzieś w mojej praktyce joga zaczęła mi być w porządku z tą przestrzenią. Nie biegając już i odchodząc od własnego umysłu, uczyłem się oddychać przez te uczucia.
Więc tam byliśmy, moja siostra i ja, pochylając się na igły sosnowe i rozciągając cielęta pośród powalonych drzew z tymi nieznajomymi, którzy byli przyjaciółmi. Byliśmy turystami na ten czas w naszym razem w naszym życiu. Następnie wszyscy wrócilibyśmy i wznowić zwykłe zadania wymagane przez to, co nazywamy prawdziwym życiem.
O zmierzchu i świtu moja siostra i ja przyjęliśmy Tadasana, odzwierciedlając góry nam wszystkich stron. Jest coś w jodze przechowywanej energii potencjalnej. Podobnie jak wiosna, mógłbym wpaść w kolejną pozę, mógłbym uciec od samego początku, pchając ziemię przez czubki moich palców u stóp i przodu cieląt, moje łopatki jak skrzydła.

Autorka (po prawej) ze swoją siostrą, Walkie-Talkie. (Zdjęcie: Daneen Schatzle)
Dzięki powtórzeniu nauczyliśmy się nie zostawiać za nami jogi na kempingach. Zamiast zrzucania siły naszych kroków w biodra, kolana i kostki podczas wędrówki, poruszaliśmy się jak w górskiej pozycji. Przenieśliśmy własne góry.
Kiedy nie śpiewaliśmy ani nie rozmawialiśmy, przypomniałem sobie, aby poruszać się z intencją, zaangażować każdy cal mojego ciała, każde więzadło, każde ścięgno, każde ścięgno, ponieważ same moje stawy nie mogły nosić ciężaru. Wykorzystaliśmy naszą praktykę jogi, aby zaangażować tyle naszych ciał, ile by z nami współpracować. Czasami zapominając o ciągnięciu i naciskania, do Yin podczas miastania.
Tego wieczoru byliśmy między górami Springer i Sassafras, jedząc w pobliżu następnego schroniska na szlaku. Turant o imieniu Yukon opowiadał grupie, jak ciężka Sassafras Mountain będzie jutro, z wzrostem wysokości ponad 600 stóp na jednej mili.
Pod górę zawsze jest do bani, powiedziałem, gdy wstałem. Suck to ssanie.
To było mniej wymowne niż powtarzająca się mantra mojej siostry, obejmować ssanie, ale szybciej do cięcia. Byliśmy między dwoma górami. Albo przeszedł przez Sassafras, albo odwrócił się i wrócił do Springera, nie było sensu dyskutować o tym. Wokół nas były góry. Nie było decyzji i musieliśmy spać.
Sen może być nieuchwytny na szlaku. Kiedyś kłamałem, zastanawiając się, czy każdy dźwięk zasygnalizował niebezpieczeństwo, ale wcześniejsze biwakowanie nauczyło mnie, że w każdym razie nic nie mogłem z tym zrobić. Mógłbym kłamać, słuchając lub odpoczywam. Ale cisza przyniosła niewygodne podobieństwo do Savasany i zastanawiałem się nad ironią przybrania pozę zwłok, czekając, aż niedźwiedź lub obcy wyłoni się z lasu i zabije nas. Savasana potrzebuje nowej nazwy szlaku.
W ciemnym wczesnym ranku myszy przeszły nad naszym namiotem. Walkie leżało zamrożone, obserwując, jak biegną tam iz powrotem. Kiedy wstaliśmy, Walkie i ja ponownie poprowadziliśmy jogę, przyciągając większy tłum, niż dołączyliśmy do nas w Stover Creek.
Tak powoli, jak czuje się dla ciebie dobra, pozwól prawej stopie stać się ciężkie i uziemione, gdy lewa stopa staje się lekka. Odpuść wagę przez cztery zakątki prawej stopy. Gdy będziesz gotowy, podnieś lewą stopę, wciskając ją do wewnętrznej prawej nogi. Kostka, kolano, wewnętrzne uda, gdziekolwiek czuje się najlepiej. Tego ranka powiedziałem naszej zgromadzonej grupie turystów.
Poza drzewa.
Jak wewnątrz, więc bez
Podczas poprzednich wędrówek z moją siostrą zastanawiałem się, kiedy zacznę wąchać własne śmierdzące. Odkryłem wcześniej, jak teraz, że coraz częściej pachnąłem drzewem, jak brud, jak las. Pomyślałem, że może to tylko zapach wszystkich żywych rzeczy i okazało się, że pasuje do tego, że pachniliśmy jak odległymi kuzynami.
Tego dnia na naszym wejściu do Sassafras Mountain próbowałem przyjąć ssanie, ten użyteczny trop turystyczny, który trafnie wyraził, że czasami las nie pasuje do wizji spokojnych krajobrazów. Wszystkie te widoki, przejścia rzeczne i wędrujące przez płaskie obszary pod tunelami wysokich drzew musiały być zrównoważone trudnościami. W rachunkowości mojej siostry zostały bardziej satysfakcjonujące przez ich istnienie.
Dla siebie byłem zadowolony z tego momentu, aby nie robić kolejnej trudnej rzeczy w całym moim życiu. Mimo to pragnąłem zmierzyć się z wszystkimi przeszkodami, jakie mogą nas rzucić, przynajmniej w sposób, w jaki wyobrażałem sobie ich podczas czytania literatury transcendentalistycznej w gimnazjum.
Gdy moje ciało walczyło, ćwiczyłem pozę dziecka w moim umyśle, wizualizując moje zgięte kolana spoczywające pode mną, gdy leżałem zwiniętą na matę jogi, górną połowę mojego nurkowania na ciele, moje opuszki palców sięgały naprzód, by dotknąć przestrzeni przede mną.
To zadziałało. Osiągnąłem kilka chwil spokoju, oszukując nogi do uwierzenia, przez chwile, że nie były one okupowane, ciągnąc mnie coraz więcej na tę górę.
Ostatniego dnia w lesie zjechaliśmy stromą wzgórze w Hogpen Gap, gdzie czekał samochód mojej siostry. Jak historia ogniska, nasza podróż kończyła się tam, gdzie się zaczęła. Święte koła.
Woods ponownie zapoznał się ze pozami wrony, gołębi i jaszczurki, w których próbowałem ucieleśnić otaczającą mnie naturę. Jak wewnątrz, więc bez.
Ale czy było miejsce, aby wynieść naszą okrągłą praktykę z tych lasów? Czy mogę założyć, że drzewo pozuje otoczone dmuchawami liści? Która joga poza odpowiednio odzwierciedla światła fluorescencyjne? Dopiero okaże się, czy mogę założyć, że kabina poza z tym samym pokojem, który znalazłem na stole na szlaku. Miałem nadzieję, że uda mi się szukać - i znaleźć - pozę wbrew sobie w sposób, w jaki miałem na górze Sassafras.
Wróciliśmy na parking, do autostrady 17, a zaledwie kilka godzin później do prawdziwego życia.
Wracamy każdego roku, aby odebrać tam, gdzie zostaliśmy, i naciskamy nieco dalej. Wróć do górskiej pozy.
Dziękuję, szlak.

Jeden krok przed drugim. (Zdjęcia: Daneen Schatzle)
O naszym współpracowniku
Daneen Schatzle wychował się na Beatlesach i baseballu przez New Yorkers na południu. Jej siostra, we krwi i jogi, to Christine-Trail imienia Walkie-Talkie. Podczas pierwszej 47-kilometrowej wędrówki w Gruzji inni wędrowcy, których spotkali wzdłuż szlaku, zaczęli nazywać je siostrami jogi. Ich zamiłowanie do ruchu i wyzwania doprowadziły ich do wędrówki na szlaku Appalachów i okazuje, że co roku wracają na kolejną sekcję. Idź dalej. To wszystko.














